Zawody odbyły się w Lubinie na niewielkim terenie zielonym. Parking bez problemów, biuro zawodów sprawnie. Dobra organizacja i szóstka dla prowadzącej zawody oraz dla p. Prezes która była wszędzie obecna. Nagrody z ceramiki oraz medale to ciekawy pomysł. Szkoda tylko że ceramicznych medali nie starczyło dla zawodników na 10 km. Z mapy trasy nie wynikało że trasa ma profil ze wzniesieniami co było dla mnie miłym zaskoczeniem. Słowa uznania dla autora trasy, ponieważ wytyczyć pętlę 2,5 km na tak małym terenie to wyczyn nie lada. Trasa kręta z wieloma podejściami o zmiennej nawierzchni, wymagająca. Dystans na 5, 10, 20 km oraz dzieci 250m to dobry pomysł. Profesjonalny punk nawodnienia z rodzynkami, bananami, arbuzami. Po raz pierwszy „nawodniłem” się kawałkiem arbuza. Bezcenne. „Górki” były wyzwaniem ale daliśmy radę. Małgorzata 01:30:18 a ja 01:19:50. Duża liczba zawodników spowodowało, że organizator podzielili starty na 5 km, kobiety i dopiero po zakończeniu rywalizacji kobiet na trasę ruszyli mężczyźni. To sporo opóźniło start na 10 km i kolejne punkty zawodów. Ale humory i pogoda dopisywały więc to mały minusik. W przyszłości zastanowił bym się nad zmianą miejsca zawodów. Może powrót do Złotoryi.
Relacja foto - Lubin > tutaj

Komentarze
Prześlij komentarz